INTERESUJE MNIE EKSPERYMENT Z CZŁOWIEKEM

Nazywam się Grażyna Tabor. Jestem reżyserem teatru, teatru dzieci i młodzieży, który prowadzę w Raciborskim Domu Kultury

od 25 lat. Teatr nazywa się TETRAEDR. Dotąd zrealizowaliśmy około 35 spektakli. Były one wystawiane w całej Polsce na różnych festiwalach. Teatr jest rozpoznawalny i charakterystyczny dzięki językowi, jakiego używa. W tym roku obchodzimy 25-lecie Teatredru. Przez teatr przewinęło się ponad 500 aktorów. Niektórzy z nich dziś sami tworzą teatr lub są aktorami zawodowymi. Jako zespół braliśmy udział w projektach realizowanych m.in. w Zakładzie  Poprawczym w Raciborzu  (”Artyści w akcji”), w Teatrze Figur w Krakowie, w Teatrze Kana w Szczecinie. Zrealizowaliśmy również trzy edycje Festiwalu Sztuki Współczesnej "Duch, ciało, miasto", który nie przetrwał z racji niedofinansowania i braku zainteresowania nim ze strony miasta. Otrzymał jednak bardzo  dobre recenzje na Zamku Ujazdowskim w Warszawie, gdzie uznano go za jedno z najbardziej interesujących wydarzeń teatralnych na mapie Polski.

Marc Bonnetin/ Grażyna Tabor


Czy miałaś okazję pracować jako aktorka?

Przez 10 lat pracowałam z Teatrem A3 na Podlasiu. Był to teatr, który wywodzi się z Teatru CINEMA. Jest to teatr niezależny,

który powstał wiele lat temu. Składa się z aktorów zawodowych, którzy odeszli z teatrów instytucjonalnych.

Do dziś jeszcze mamy kontakt, jednak ja postanowiłam wszystkie swoje siły poświęcić Raciborzowi.

Taką decyzję podjęłam w tym roku.

A dlaczego właśnie w Raciborzu?

Bo chodziło mi o to, aby nie rozpraszać swojej energii, tylko ją tutaj skumulować. Nie wiem, jaki będzie tego wynik. 

Przed kilkoma tygodniami, w kwietniu 2017, miała miejsce  premiera pierwszego spektaklu po moim powrocie do RCK

i w najbliższej przyszłości chciałabym  podjąć się projektu "Lokator", który już realizowałam wspólnie z Teatrem Kana

w Szczecinie, ale wymaga to ogromnego wsparcia.

Dużo pracujesz z dziećmi i młodzieżą. Jaki jest sens i przekaz tej pracy?

Na scenie działam z człowiekiem, który jest tworzywem. Interesuje mnie eksperyment z człowiekiem. Próbuję zobaczyć,

ile można wyciągnąć z człowieka  energii. Czasami wydaje się, że ktoś nie jest zdolny, a drzemie w nim ogromny potencjał.

Lubię wyciągać z człowieka to, co jest w nim brzydkie, niezgrabne, nieudane.

Inspirują Cię współcześni autorzy?

Niektóre współczesne sztuki są dla mnie niestrawne: nawiązują do polityki, stają się teatrem społecznym. Mnie bardziej niż teatr społeczny interesują archetypy, natura człowieka, rytuały, szaleństwo.

Czy sięgasz także po zagranicznych autorów?

Tak. Kilka spektakli zrealizowałam na podstawie tekstów rumuńskiej pisarki Aglai Veteranyi.  Jest ona autorką raptem dwóch książek mówiących o czasach reżimu N. Ceauşescu w Rumunii. Są przebogate w treści, dotyczą natury człowieka.

W oparciu o oba teksty zrealizowałam trzy spektakle i nadal jest to dla mnie źródło inspiracji. Wśród współczesnych inspiruje mnie także Patrick Süskind.

Jak w Twojej pracy reżyserkiej przebiega proces twórczy ?

Z grupą teatralną zaczynam pracę od treningu fizycznego, by obudzić ciało, otworzyć je. Budzimy ciało i dźwięki.

Szukamy odwagi wypowiadania się, głośnego ziewania, wydobywania nieartykułowanych dźwięków, wszystko w połączeniu

z pracą nad ciałem. Ten pierwszy etap na bazie jogi jest treningiem wziętym od giganta polskiego teatru alternatywnego - Jerzego Grotowskiego. Drugim etapem jest trening polegający na opowiadaniu historii w zgodzie z sobą samym. Dopiero potem bierzemy się za konkretny tekst, który aktorzy muszą "przepuszczać" przez swoje wnętrze.

Ostatni spektakl w Raciborzu zrealizowałaś na podstawie tekstów Witolda Gombrowicza.

Czy Twoja twórczość styka się z innymi dziedzinami sztuki?

Jak  najbardziej. Pierwszą moją inspiracją jest muzyka. Osobną drogą w moim życiu jest muzyka tradycyjna, której, niestety, 

nie mogę rozwijać ze względów czasowych. Kiedyś założyłam nawet taką grupę SUDARYNJA, która śpiewała pieśni tradycyjne.
Nadal spotykam się z ludźmi i śpiewam, ale już nie  warsztatowo. Pasjonuje mnie muzyka mniejszości narodowych. Sięgam

także po francuskich autorów, jak Jean-Philippe Godet, oraz po klasykę.

Lubię też dźwięki codzienności nakładać na muzykę, np: obieranie jabłka na muzykę Mozarta czy Bacha.

Czy muzyka stale towarzyszy Twojej?

Nie, robimy również sceny z ciszą. Ona pozwala na skupienie, koncentrację, obserwację oddechu, zmęczenia.

To rodzaj pracy organicznej, polegający na poszukiwaniu słabych punktów własnego ciała.

Co wnosi w Twoje życie teatr i praktyka artystyczna?

Poza ogromną amplitudą uczuć, teatr daje mi świadomą intensywność życia. Budzi emocje, które są we mnie. Z drugiej strony, dzięki treningowi jogicznemu, nabieram dystansu do siebie i życia.

Jakie są Twoje kolejne projekty?

Przymierzam się od dawna doprojektu "Lokator". Polega to na eksplorowaniu przestrzeni miejskiej i odkrywaniu miejsc,

które mają ciekawą historię, typu zakład fryzjerski lub warsztat szewski, piekarnia, takich z przedwojenną historią.

I żeby w tych miejscach zrobić akcje artystyczne, zapraszając do nich artystów z zewnątrz!
Drugim projektem jest współpraca z teatrem z Jastrzębia Zdroju MONITORING. Zaistniałam tam trochę aktorsko i reżysersko. Chciałabym również wejść w uliczne działania: parady monotematyczne, z ogromnymi lampionami, w bieli.

Chodzi o wypuszczenie teatru na ulicę i ożywienie przestrzeni miejskiej działaniem artystycznym. W przeciwieństwie do teatru, ludzie nie są na ulicy przygotowani na odbiór. Zawsze powoduje to spore zaskoczenie.

Czy jest to miejsce na improwizację?

Tak, pod warunkiem, że młodzi ludzie są do tego przygotowani warsztatowo.

Budujemy pewną strukturę, której nie przekraczamy.

Na koniec chciałabym dodać, że od pewnego czasu obserwuję większą potrzebę teatru u dorosłych. Praca z nimi napewno jest trudniejsza, ale zainteresowanie wzrasta.

 

 

RACIBÓRZ 2017r.

  Transkrypcja: Małgorzata Sokołowska

                                                                     Korekta: Bogumiła Jankowska